KRZYŻACY A ZJEDNOCZENIE KRÓLESTWA POLSKIEGO

NOWE SPOJRZENIE NA SPROWADZENIE KRZYŻAKÓW DO POLSKI

w książce Stanisława Koca pt. „Inowrocław, Krzyżacy a zjednoczenie Królestwa Polskiego” do nabycia w Antykwariacie kujawskim Inowrocław (Antykwariat – Księgarnia Regionalna „Cuiavia Felix”)

15 lipca 2010 r. mija dokładnie sześćset lat od wielkiej bitwy stoczonej przez sprzymierzone wojska polskie i litewskie z siłami Zakonu Krzyżackiego pod Grunwaldem. Do dzisiaj zwycięstwo to jest symbolem dawnej świetności Polski, która wtedy pokonała wydawałoby się znacznie lepiej wyszkoloną armię zasilaną przez rycerstwo z Zachodniej Europy. Był to oczywiście ogromny sukces, jednak w opinii publicznej współczesnej temu wydarzeniu, tak jak i w świadomości narodowej, uznane zostało to zwycięstwo za zmarnowane. Faktycznie porównując rezultaty wielkiej wojny z Zakonem z totalną klęską oddziałów prowadzonych przez wielkiego mistrza nie sposób oprzeć się takiemu wrażeniu. Tak samo pokonanie Krzyżaków przez Zygmunta Starego nie zaowocowało włączeniem jego ziem do Królestwa Polskiego, ale jedynie sekularyzacją Zakonu i utworzeniem pierwszego protestanckiego państwa, które z czasem wyrosło na groźne Prusy, co przyczyniło się do rozbiorów Polski. O ile jednak brak zdobyczy terytorialnych w wyniku wielkiej wojny, można wytłumaczyć obawą Jagiełły przed Polską, o tyle sto lat później po tak długim funkcjonowaniu unii polsko-litewskiej wyjaśnienie to nie wydaje się przekonywujące. W samej sekularyzacji Zakonu kryje się jednak prawda, o której się nie pamięta, bo aż tak jest oczywista, iż Zakon był chroniony przez papieża. Żeby zrozumieć z jaką siłą mieli do czynienia Jagiellonowie trzeba cofnąć się do samej genezy sprowadzenia Krzyżaków do Polski. Właśnie temu zagadnieniu jest poświęcona książka Stanisława Koca pt. „Inowrocław, Krzyżacy a zjednoczenie Królestwa Polskiego”. Nazwa Inowrocławia pojawia się w tytule, gdyż to właśnie w tym ośrodku politycznym zapadały w tym czasie najważniejsze decyzje. Nieprzypadkowo Piastowie kujawscy zostali królami Polski – najpierw synowie księcia inowrocławskiego Kazimierza, Leszek Czarny i Władysław Łokietek zasiedli na tronie krakowskim, a później jego wnuk Kazimierz Wielki.

Zanim Zakon na dobre usadowił się w Prusach i nad Wisłą, sytuacja ziem pruskich była już unormowana, a właściciel był tylko jeden. I chociaż Konrad Mazowiecki oddawał Prusy Krzyżakom, to on sam nie mógł przyłączyć choćby fragmentu tych ziem bez zgody papieża. Zapomina się, iż bez zgody papieża Konrad Mazowiecki i inni polscy książęta nie mogli wkroczyć zbrojnie na ziemie pruskie. Stanowiły o tym kolejne bulle papieskie z lat 1217-1225. Papież uznał ziemie Prusów za bezpośrednio podległe kościołowi, ale co równie ważne pozbawił arcybiskupa gnieźnieńskiego legatu na ziemie pruskie. Papież nieco wcześniej powołując biskupstwo pruskie z biskupem Chrystianem na czele próbował utworzyć odrębne państwo z niezależną od Polski organizacją kościelną. Umacniałoby to jego pozycję w świecie chrześcijańskim względem cesarstwa, które kościołowi starało się narzucić swoje zwierzchnictwo i odwrotnie, papież również chciał mieć dominującą pozycję względem cesarza. Niemniej odsuwając polskich władców od misji w Prusach jednocześnie pozbawiał ją w ten sposób zaplecza materialnego. Cystersi prowadzący dzieło krzewienia wiary chrześcijańskiej przybywali do ziem pruskich tradycyjnie z klasztorów wielkopolskich i pomorskich. Inaczej niż w Inflantach, gdzie do obrony biskupstwa ryskiego utworzono Zakon Kawalerów Mieczowych nie mieli oni zorganizowanej siły militarnej z wyjątkiem dość słabej organizacji Braci Dobrzyńskich, która nie była zdolna do ich obrony. Wszak do niedawna taką obronę zapewniało im rycerstwo polskie.

Stało się to przyczyną poparcia papieża dla Świętopełka księcia Pomorza Gdańskiego, który chciał się w pełni uniezależnić od Polski. Tym właśnie związkiem książąt pomorskich z polityką papieską można tłumaczyć brak jakiejkolwiek reakcji Polski na zajęcia przez Świętopełka w roku 1223 księstwa słupskiego, w którym rządy sprawował sojusznik księcia małopolskiego Leszka Białego, książę wielkopolski Władysław Laskonogi. Jednocześnie Świętopełk oficjalnie wystąpił do Leszka Białego o uznanie księstwa gdańskiego jako odrębnej dziedzicznej dzielnicy, następnie przestał płacić daninę. Co ważne ów sojusz Laskonogiego z Białym wynikał z poparcia, jakiego udzielił wcześniej Świętopełk Władysławowi Odonicowi w walce z jego stryjem Laskonogim. Leszek Biały, na wieść o tym, natychmiast zerwał sojusz z Odonicem i zaczął popierać dotąd swojego wroga Władysława Laskonogiego. Takie odwrócenie ról, w których Świętopełk wpływa na to, kto rządzi w najbliżej położonych księstwach piastowskich był nie do przyjęcia dla utrzymania przez Polskę kontroli nad ujściem Wisły. Lata po roku 1217 były więc przełomowe w historii Polski. Piastowie utracili kontrolę nad Pomorzem Gdańskim i nie mogli podjąć żadnej zbrojnej akcji. Dowodem na to jest bulla z 1227 r., w której na podstawie fałszywych doniesień Świętopełka, papież wzywa polskich książąt do zaniechania namawiania pogan do najazdu na ziemie Świętopełka. Było to poparcie papieża dla dążeń uniezależnieniowych księcia gdańskiego. Dlatego, gdy Odonic zagrożony przez Świętopełka swojego niedawnego sojusznika, wzywa na pomoc Leszka Białego, do wyprawy przeciwko Świętopełkowi przyłączają się niemal wszyscy książęta piastowscy, korzystając z okazji, jaką stworzył książę pomorski przez otwarte wystąpienie przeciwko jednemu z nich. Co ważne do wyprawy włączyli się także polscy biskupi i arcybiskupi, co dla papieża miało stanowić zabezpieczenie interesów kościoła. Wyprawa zakończyła się zamordowaniem Leszka na wiecu w Gąsawie. Nie ulega wątpliwości, iż sprawcą był Świętopełk, który w ten sposób zerwał zależność od Krakowa. Natomiast papież w bulli z 1231 r. wziął pod opiekę Pomorze Gdańskie i jego władców. Zapobiega w ten sposób na przyszłość atakowi na tą dzielnicę przez Polskę. Konflikt polsko – pomorski, który doprowadził do zamordowania polskiego władcy i destabilizacji chrześcijańskiego kraju papież rozstrzygnął więc na korzyść Świętopełka. Doprowadziło do tego umiejscowienie biskupstwa pruskiego na Pomorzu Gdańskim i poparcie przez Świętopełka misji prowadzonej przez cystersów. Kontrola nad misją miała więc podstawowe znaczenie dla całej Polski, która bez ujścia Wisły byłaby pozbawiona korzyści z dostępu do Bałtyku.

Dopiero teraz można zrozumieć, dlaczego Konrad Mazowiecki w porozumieniu z Henrykiem Brodatym sprowadził Zakon Krzyżacki (a więc jeszcze przed wybuchem konfliktu między nimi w związku z rywalizacją o Kraków, inaczej Konrad nie sprowadzałby Zakonu popieranego przez Henryka). Chodziło o utratę przez Pomorze Gdańskie misji a przez to poparcia papieża, a wcale nie o zdobycze terytorialne w sąsiednich Prusach, ani o obronę granic Mazowsza, które przed 1217 r. samo potrafiło skutecznie zorganizować taką obronę (później przy wsparciu polskich książąt). Zresztą ich włączenie się do obrony tej dzielnicy tak naprawdę służyło demonstracji polskich interesów wobec Pomorza Gdańskiego. Najbardziej aktywny był tu Henryk Brodaty, który w ten sposób chciał sobie zdobyć przychylność panów małopolskich w jego staraniach o uzyskanie tronu w Krakowie.

Sami Krzyżacy okazali się bardzo zdolni w prowadzeniu misji. Chrystian ze swoimi cystersami nie mógł im sprostać. Rywalizując o zasługi dla papieża wpadł w niewolę pruską, z czego skorzystał Zakon. Nie byłoby to możliwe bez poparcia Konrada Mazowieckiego, który oddał im całą ziemię chełmińską a swojego najzdolniejszego syna Kazimierza osadził na Kujawach dla lepszej koordynacji działań. Oczywiście nie czynił tego za darmo. Celem było bowiem pozbawienie władzy Świętopełka zaraz po utracie przez niego kontroli nad misją. W tym celu Polska i Zakon mieli wspólnie zaatakować Pomorze Gdańskie, dzieląc je między siebie wzdłuż linii Wisły. Porozumienie w tej sprawie zawarto między książętami mazowieckimi a Zakonem 20 września 1242 r. Treść jest tak jednoznaczna, iż nie ulega wątpliwości, jakie cele przyświecały obu stronom. Faktycznie do wojny doszło przez zaskoczenie, gdyż Świętopełk nie spodziewał się, iż Zakon mimo ciężkich walk z Prusami w okolicach Elbląga, będącymi sojusznikami Świętopełka, będzie w stanie go zaatakować. Krzyżacy porozumieli się z Lubeką, która w zamian za szerokie nabytki terytorialne miała dokonać podboju Sambii. Niestety Lubeka nie wywiązała się z powyższej umowy, co spowodowało wybuch wielkiego powstania, które niemal zmiotło młode państwo krzyżackie. To z kolei oznaczało odwrót sprzymierzonych spod Gdańska.

W późniejszym czasie Krzyżacy nie będą wykorzystywani do realizacji polskich interesów. Przeciwnie, Konrad Mazowiecki w schyłkowym okresie życia zmontuje wielką koalicję książąt mazowiecko – kujawskich i halicko – włodzimierskich celem zajęcia ziem pruskich. Prawosławni władcy nie podlegali jurysdykcji kościoła rzymskiego. Konrad liczył więc, iż papież nie mogąc powstrzymać wypraw na Prusy, nie będzie się sprzeciwiał udziałowi w nich jego synów. W ten sposób zajmą oni ziemie pruskie i pozbawią z kolei Zakon legitymacji do dalszej misji w Prusach. Wyparcie Krzyżaków oznaczałoby zajęcie zdobytej przez nich prawej strony Wisły. Plan się nie powiódł, gdyż papież popierał Krzyżaków, ponieważ chciał zachować zalążek państwa kościelnego. Jednak doszło do zerwania sojuszu, na który powoływał się jeszcze Łokietek tytułowany w aktach procesów polsko – krzyżackich „przyjacielem” Krzyżaków, co było zupełnie niezrozumiałe w II poł. XIV wieku.

Walka o Pomorze Gdańskie całkowicie zmieniła obraz Polski. Tylko te księstwa, które aktywnie w niej uczestniczyły do końca weszły do zjednoczonego Królestwa. Władcy Śląska, położonego najdalej od Wisły, mając zupełnie inne interesy gospodarcze, nie kontynuowali krucjat Henryka Brodatego. Najbliżej ujścia Wisły znajdowały się Kujawy. To właśnie Piastowie kujawscy mieli największe szanse wobec przedłużającego się konfliktu, na przychylność małopolskich możnowładców w uzyskaniu tronu w Krakowie. Najpotężniejsi i najbogatsi Piastowie śląscy nie mogli liczyć na ich poparcie. Wielkie znaczenie miało oddziaływanie kulturalne Zakonu na sztukę i architekturę Polski, zwłaszcza wzdłuż szlaków lądowych z Prus do Niemiec. Niestety najazd z roku 1431 zniszczył najbardziej rozwinięte Kujawy, a za ich odbudowę decyzją króla, zapłaciło biskupstwo poznańskie i gnieźnieńskie. Wpłynęło to niewątpliwie na zatrzymanie inwestycji w Wielkopolsce. W późniejszym czasie najazdy szwedzkie i władze zaborcze usunęły większość tego dorobku. Dzięki Zakonowi Polska jednak zachowała dostęp do Bałtyku, co umożliwiło powstanie w przyszłości zintegrowanego państwa polskiego.

Książkę Stanisława Koca „Inowrocław, Krzyżacy a zjednoczenie Królestwa Polskiego” można kupić w Antykwariacie kujawskim Inowrocław (Antykwariat – Księgarnia Regionalna „Cuiavia Felix”)